18. Imagin z Liamem część 1

Liam leżał na kanapie znudzony i wcinał kanapki. Podeszłaś i przyłączyłaś się.
-Kochanie, co robimy w walentynki?
-Ale w sensie?
- W sensie, gdzie się wybieramy?
-My? Wybacz, ale ja nie obchodzę tego święta.
-Jak to?
-Tak to. – zakończyłaś ostro i sucho temat.
Z reguły nie obchodziłaś walentynek z dwóch powodów: uważałaś, że to głupie i dziecinne, bo jak się kogoś kocha to cały czas, a nie tylko w walentynki, po drugie nie miałaś z kim. W tym roku było trochę inaczej, bo miałaś chłopaka, tyle, że dalej nie zmieniłaś zdania co do tego przereklamowanego święta.
Siedzieliście w milczeniu. Słychać tylko było, jak Liam żuje i połyka resztki kanapki.
Podeszłaś do okna i bacznie się przyglądałaś. Widać było, jak wasi sąsiedzi się całują. Gdzieś, w głębi duszy Ty też chciałaś tak wyglądać. Na szczęśliwą i zakochaną.
- Oglądamy jakiś film? – zaproponował chłopak, a jego oczy rozbłysły jak pięciozłotówki.
Niechętnie się zgodziłaś.
Poł wieczoru spędziliście na oglądaniu „Toy Story”, które widziałaś już setny raz. Z nudów dało się zasnąć na stojąco.
-Chyba pójdę się położyć. – powiedziałaś ospale.
- Nie wyglądasz za dobrze. Idź się połóż. I proszę, przemyśl moją propozycję.
- Mogę przemyśleć, ale zdania i tak nie zmienię.
-Pomyśl. – powiedział Liam z troską i posłał ci buziaka.
Powędrowałaś na górę. Położyłaś się wygodnie w łóżku i od razu zasnęłaś.
Następnego dnia obudziłaś się z okropnym bólem głowy. Miałaś mętlik. Nie wiedziałaś co się dzieje ani gdzie jesteś. Wtedy do pokoju wszedł Liam i wszystko Ci się przypomniało.
-To jak ? Zmieniłaś zdanie? – chłopak popatrzył na Ciebie błagalnymi oczami i ułożył się obok ciebie.
-Tak szczerze mówiąc, to nie myślałam. Jednak jestem pewna, że nie ma po co zmieniać zdania.
- Ale walentynki to jedyne święto dla nas, które można spędzić razem – protestował chłopak.
- Jest wiele świąt i uroczystości, które będziemy spędzać razem.
- Oj, wiesz o co mi chodzi….
- Liam! Przestań męczyć mnie od samego rana. Temat zakończony!
Chłopak spuścił głowę w dół i powolnie wyszedł z pokoju.
Poleżałaś jeszcze trochę w łóżku i myślałaś nie wiadomo o czym. Potem zaczęłaś się ubierać.
Zeszłaś na dół, żeby coś zjeść. Chłopaka nie było w domu. Nie dało się też do niego dodzwonić. Jakby zapadł się pod ziemię. Zjadłaś śniadanie i wyszłaś z domu na zakupy.
Wszędzie pełno serduszek, zakochanych par i miłości. Porzygać się można. Weszłaś do tesco i szybkim krokiem przemieszczałaś się po sklepie. Gdzie nie spojrzeć – wszędzie ludzie, którzy się obściskują. Chciałaś jak najszybciej wyjść stamtąd, żeby nie musieć oglądać tego obrzydliwego widoku. Podeszłaś do działu z nabiałem i ujrzałaś znajomą Ci sylwetkę. Te same ubrania. Podobna fryzura. Liam. Ale co tam robi jakaś dziewczyna? Dlaczego oni się przytulają?!

Wiem, że dawno nic nie dodawałam, ale jakoś nie miałam czasu ani weny i za to bardzo przepraszam. Teraz coś udało mi się wyskrobać ;) Mam nadzieję, że się spodoba. KOMENTUUUUUUUJ PROOOOOSZĘ!

17. Imagin z Louisem

Promienie słońca delikatnie wpadły do twojej sypialni przez okno. Poczułaś je na swojej twarzy. Wstałaś i podeszłaś do okna. Był piękny, grudniowy poranek. Na zewnątrz leżał śnieg, jednak przez mroźną taflę przedzierało się słońce. Dzisiaj jest wspaniały dzień. Wigilia. Mało tego, Louis obchodził dzisiaj swoje 21 urodziny. Zamyślona stałaś w oknie, lecz szybko przypomniało ci się, że ten dzień, pomimo tego, że może być fascynujący, może być również stresujący. Na samą myśl, że czeka cię dzisiaj wizyta u twojej teściowej, zaczął boleć cię brzuch.
-Oh, już wstałaś? – usłyszałaś znajomy głos.
-Louis, ja nie dam rady, za bardzo się stresuje. Przykro mi, ale będziesz musiał iść tam sam.
-Dasz radę, zrób to dla mnie… W moje urodziny? Serio? Zostawisz mnie samego w moje urodziny? I jeszcze wigilia? – spojrzał na ciebie błagalnym wzrokiem.
- Ale… A jak zrobię coś głupiego?
- Nie zrobisz! Prooszę!
- Niech ci już będzie – zgodziłaś się.
- Taak! Kocham Cię! – krzyknął Louis i wybiegł z pokoju. Zamknęłaś za nim drzwi i zabrałaś się za prasowanie ubrań.
Niecałą godzinę później byłaś już odświętnie ubrana i uczesana. Zeszłaś na dół. W łazience zauważyłaś Louisa. Podeszłaś bliżej. Chłopak wsmarowywał sobie w twarz jakiś krem. Przybliżyłaś się i przytuliłaś go od tyłu.
-Gotowa? Za chwilę musimy wyjeżdżać. Długa droga przed nami, jeszcze zatrzymamy się gdzieś na jakieś jedzenie. Co ty na to?
- Gotowa i tak, bardzo chętnie coś zjem – uśmiechnęłaś się i dałaś Louisowi buziaka w policzek. Chłopak oblizał się znacząco. Ty klepnęłaś go w ramię i wyszłaś.
Jechaliście dobre dwie godziny. Po drodze zjedliście jeszcze w jakieś przydrożnej kafejce.
Na miejsce dotarliście około 15. Weszliście do domu, Wszyscy siedzieli już przy stole i czekali na was.
-Są i nasi spóźnialscy! – przywitała was w progu mama Louisa. Wyglądała na miłą i serdeczną.
- Dzień dobry –przywitałaś się grzecznie.
Louis zapoznał cię z wszystkimi, aż w końcu zasiedliście do kolacji.
Wieczór zleciał całkiem miło. Było dużo jedzenia. Mama Louisa okazała się być bardzo miłą kobietą. Również małe siostry chłopaka bardzo cię polubiły. Ciągle chciały się z tobą bawić. Posmakowałaś większość potraw z wigilijnego stołu, ale jednej nie tknęłaś. Śledzie . Nie miałaś najmniejszego zamiaru włożyć ich do ust.
-To [T.I], zjedz jeszcze śledzika. Sama robiłam – Jay uśmiechnęła się do ciebie promiennie.
Louis nałożył ci na talerz kawałek obślizgłej ryby i szepnął, żebyś zjadła chociaż najmniejszy kawałek, tak z grzeczności. Odkroiłaś kawałeczek i włożyłaś do buzi. Zbledłaś na twarzy i poczułaś jak jedzenie z wczoraj podchodzi ci do gardła. Wstałaś od stołu i pobiegłaś do toalety. Za tobą ruszył twój chłopak i jego mama. Pochyliłaś się nad ubikacją i zwymiotowałaś.
-Pani Tomlinson.. Jest mi tak przykro. Nie wiem od czego to może być. Jakoś dziwnie się czuję. Chyba pójdę się położyć.
-Potrzebujesz czegoś? – spytała troskliwie mama Louisa.
-Nie dziękuję. Niczego mi nie trzeba. Chciałabym tylko, ale Loui poszedł ze mną na górę
- Oh, oczywiście. Chodźmy. – Chłopak złapał cię za rękę i zaprowadził po schodach do pokoju gościnnego. Położyłaś się na kanapie i zwinęłaś w kłębek.
-Przynieść ci coś? –spytał.
- Jak możesz, to przynieś mi herbatę.
-Zaraz będę- Chłopak przytaknął i zszedł do kuchni na dół.
Wyciągnęłaś z torebki test ciążowy i weszłaś do łazienki. Po pięciu minutach Loui wrócił już z kubkiem gorącej herbaty w ręce. Postawił kubek na stoliku. Na tapczanie leżałaś ty. Cała rozmazana tonęłaś w chusteczkach. Obok kubka Louis zauważył coś jeszcze. Test ciążowy… Chłopak położył się obok ciebie. Poczułaś jego rękę, która wędruje poprzez plecy aż do brzucha. Na nim się zatrzymał i delikatnie masował. Odwróciłaś się w jego stronę i wtuliłaś się w niego.
-Będę tatą – Louis uśmiechnął się do ciebie i namiętnie pocałował.

Komentuj, komentuj,komentuj, komentuj,komentuj, komentuj,komentuj,komentuj, komentuj,komentuj, komentuj, PROSZĘ KOMENTUJ! ♥

16. Imagin z Niall’em część 3 (ostatnia)

Leżałaś jak martwa. I nagle ciepło rozlało się po twoim ciele. Tak bardzo chciałaś to poczuć. Otworzyłaś oczy, a włosy blondyna delikatnie otarły się o twoją twarz. Znajomy zapach. Ten sam dotyk.
-Niall, przepraszam.
- Nie masz mnie za co przepraszać, to ja popełniłem błąd. Zamiast cię wspierać, byłem draniem. Ja cię przepraszam.
-Zabierz mnie stąd, nie chce tu być. Niall, obiecasz mi coś?
-Oczywiście.
-Więc obiecaj mi, że mnie nie zostawisz, kocham cię…
-Obiecuję – zameldował chłopak.
*trzy dni później*
-[T.I], wstawaj z tego łóżka! Nie możesz ciągle leżeć. Musisz się w końcu ogarnąć i przestać płakać…
- Daj mi spokój Niall, ty mnie nie rozumiesz. Nikt mnie nie rozumie – zaczęłaś płakać jeszcze bardziej.
- Rozumiem i to bardzo dobre, co teraz czujesz. Mnie też jest ciężko – odparł chłopak
-Co ty możesz wiedzieć…? Nie nosiłeś tego dziecka przez 9 miesięcy pod sercem!
-A co to za argument? To, że nie nosiłem jej, nie znaczy, że kocham go mniej niż ty! – Niall zdenerwował się nie na żarty, a między wami wybuchła kłótnia.
-Daj mi dokończyć. Nie czułeś każdego jej ruchu w sobie. Ty… Ty jej nawet nie chciałeś. Więc przestań mi wmawiać, że cierpisz!
Chłopak zamilkł. Lekki uśmiech całkowicie zszedł mu z twarzy. Wstał i odszedł w milczeniu.
W sumie, to sama nie wiedziałaś, czego chciałaś. Z jednej strony było ci żal Niall’a. Pragnęłaś wtulić się w jego ramiona. Ramion, w których czułaś się bezpiecznie jak nigdzie indziej. Z drugiej strony byłaś na niego cholernie zła. Zła, bo cię nie rozumiał. Bo nie wspierał cię wtedy, gdy najbardziej tego potrzebowałaś.
Przykryłaś się kołdrą po czubek nosa, wtuliłaś się w swojego ulubionego misia i dalej płakałaś.
Nagle huk, trzask drzwiami i krzyk.
-[T.I] wstawaj! Ruszaj dupę, zabieram cię gdzieś – z dołu dobiegł głos niebieskookiego.
Zwlekłaś się z łóżka i zeszłaś na dół. Stał tam gotowy do wyjścia Niall.
-Masz 15 minut na ogarnięcie się. Czekam w samochodzie! – powiedział radośnie blondas, tak jakby wcześniejsza rozmowa w ogóle się nie odbyła. Sprzedał ci buziaka w policzek i wyszedł.
20 minut później siedzieliście już w samochodzie. Na tylnych siedzeniach leżał futerał od gitary. Powoli domyślałaś się, gdzie chłopak cię prowadzi.
-Ymm.. Niall?
-Tak?
-A mogę dowiedzieć się dokąd zmierzamy?
-To będzie niespodzianka, ale mam ogromną nadzieję, że ci pomoże – niebieskooki spojrzał na ciebie kątem oka i puścił ci oczko.
Dojechaliście na miejsce. Nie wiedziałaś, w czym ma ci pomóc wizyta na cmentarzu. Jednak coś ciągnęło cię do tego miejsca. Czułaś, jakbyś w jakiś sposób była związana z tym miejscem. Oboje wyszliście z samochodu i ruszyliście w stronę grobu. Dziwne uczucie.. Niby radość z „wizyty” u dziecka, z drogiej strony strach, żal i smutek. Uklękliście na ławce i wpatrzeni w napis na tabliczce siedzieliście bez słowa. Przed oczami miałaś ciągle widok doktora, tej przerażającej sali, Nialla, który przytula się do ciebie.
Ciszę przerwał chłopak. Spojrzał w górę, następnie na grób i mówił.
- Cześć Daisy. Wiem, że mnie nie znasz. W sumie, to ja cię też nie znam. Ironia co? Nie.. Czekaj, źle zacząłem. Bo..
- Niall, nie denerwuj się – wsparłaś go. – Córeczko, tata chciał powiedzieć, że oboje bardzo cię kochamy i zawsze będziemy z tobą. Mam nadzieję, że gdzieś tam o góry jest ci teraz dobrze.
Łza zakręciła ci się w oku. Blondyn z futerału wyciągnął gitarę i zaczął grać piosenkę. Piosenkę, którą napisał specjalnie dla Daisy. Usiadłaś obok niego, oparłaś głowę o jego ramie i cichutko popłakiwałaś jednocześnie słuchając pięknej melodii.
Do domu wróciliście jakieś 3 godziny później. Niall miał rację. Wizyta na cmentarzu zrobiła ci bardzo dobrze.
- Niall, jeżeli ja te umrę, proszę, zaśpiewaj również dla mnie tę piosenkę – powiedziałaś ze smutkiem.
- Nie mów tak nawet – poprosił niebieskooki i przytulił się do ciebie.
Wieczorem nie mogłaś zasnąć. Bardzo cierpiałaś. Pół nocy przepłakałaś. Nie chciałaś budzić chłopaka. On by się tym za bardzo przejął. Leżałaś tak i leżałaś. Do ręki wzięłaś długopis, kartkę i pisałaś. Oczy ci się zaszkliły. Łzy spłynęły po twoich policzkach.
-[T.I], wstawaj! Wstań, to nie jest śmieszne! [T.I], proszę, obudź się – Niall zaczął szurać cię i szarpać. Niestety, nic nie działało. Chłopak zauważył tylko puste pudełko po tabletkach ora kartkę na stoliku nocnym. Domyślił się o co chodzi. Nie był jednak w stanie przeczytać listu.
*Tydzień później*
-Obiecałem, więc dotrzymam obietnicy. Niall siedział na cmentarzu, obok grobu Daisy i twojego, a w ręce trzymał gitarę oraz twój list. Postanowił go przeczytać. Oczy znów mu się zaszkliły.
Za dużo tego wszystkiego Niall. Przepraszam, ale
Już tak nie mogę. Za bardzo mnie to przytłacza. Kocham cię.
Niestety, nie mogę tak żyć. Nie obwiniaj się, to nie twoja
Wina, Ja…
Czytając, głos mu się załamał. Rękawem przetarł oczy i policzek, które były czerwone od łez.
Ja nie daję rady. Co tu dużo mówić… Odchodzę,
Ale będę z tobą. Nie tu, ale o góry. Nie zobaczysz
Mnie, ale ja będę z tobą. Będę nad tobą czuwała. Będę
Przeżywać razem z tobą radość i smutek. Będę,
ale w innej postaci. Pamiętaj, że cię kocham. I zawsze będę.
P.S. Ja dotrzymam obietnicy, mam nadzieję, że ty zrobisz to samo.
Niall złożył ręce, spojrzał w górę i powiedział.
-Mam nadzieję, że jest wam tam lepiej, niż mi tutaj.
Wiatr delikatnie rozwiał jego włosy, a chłopak zacząć wygrywać na instrumencie dobrze znaną ci melodię…

Mam nadzieję, ze się poryczałyście : D 8 komci i next! ^^

:3

Dzieki Wam , bardzo sie cieszymy , że mamy tyle odwiedzeń i komentarzy :) Widzimy, ze piszecie „dodawaj następne części”. Fajnie, że tak jest :3 Ale jeśli Ada ma dodawac kolejne imaginy potrzebujemy komentarzy.. czemu ? Bo wtedy jesteśmy pewne, że ktos to czyta :) Jak już dodajecie komentarz , macie znajomych co też są fanami 1D, polecajcie im tego bloga ;) bedziemy baaaardzo wdzięczne :) Dzięki :*

15. Imagin z Niall’em część 2

Jest kolejna część! :3 Miłego czytania ;)
Kolejna wizyta u lekarza. Stres i nerwy wzięły nad tobą górę. Niall starał się jakoś cię pocieszyć. Jednak nie udało mu się. Wtuliłaś się w jego ramię, a łzy same spływały po twoich policzkach. Lekarz nie miał dla was dobrych wieści. Dziecko nie rozwijało się prawidłowo, co mogło spowodować powikłania podczas ciąży i dalej, porodu. Miałaś mieszane uczucia co do tej sprawy. Bardo chciałaś urodzić to dziecko. Jednak Niall nie był przekonany. Nie chciał, żeby dziecko urodziło się chore. Niemiałby czasu na wychowywanie go, a Ty sama nie dałabyś sobie rady. Od dłuższego czasu namawiał cię na usunięcie dziecka.
- [T.I.], śpisz? –zapytał chłopak szurając cię w ramię.
- Niall, jest 4 w nocy. Co jest tak ważne, że musiałeś mnie obudzić?
- Ty nie możesz urodzić tego dziecka. Nie damy rady.
- Czyli mówisz, że mam tak po prostu zabić moje dziecko? Dziecko, które noszę już 5 miesięcy pod sercem? –wydukałaś ze łzami w oczach, patrząc na blondyna.
-A co jeżeli coś ci się stanie podczas porodu? [T.I.], ja nie mogę cię stracić. Aborcja byłaby najlepszym rozwiązaniem…
-Jak w ogóle możesz tak mówić?! Nie bądź potworem Niall. Zamierzam urodzić to dziecko, czy ci się to podoba, czy nie! I jeszcze jedno. Jutro wyprowadzam się do hotelu. Jeżeli nie zmienisz swojej decyzji, chyba nie będzie przyszłości dla naszego związku.
- [T.I], proszę, przemyśl to jeszcze raz. To nie może się tak skończyć.
- Nie Niall. Już podjęłam już decyzję. Dobranoc.
Odwróciłaś się na drugi bok i patrząc w okno ze łzami w oczach usnęłaś.
Następnego dnia obudził cię zapach dochodzący z kuchni. Poszłaś sprawdzić, co tak smakowicie pachnie. W kuchni zobaczyłaś Niall’a w fartuch, z łyżką w ręce, stojącego przy kuchence i przerzucającego coś na patelni. Uśmiechnęłaś się sama do siebie, ale szybko przypomniała ci się ostatnia kłótnia. Uśmiech zszedł z twojej twarzy.
-Dzień dobry kochanie, jak spałaś? –przywitał cię gorącym uściskiem Niall.
-Jeżeli sądzisz, że przekupisz mnie jedzeniem, to się mylisz. Nie jestem tobą Niall. Dziś wyjeżdżam.
- Więc jednak nie zmieniłaś zdania. Jesteś pewna?
-Tak, pójdę się spakować.
*3 miesiące później*
Miałaś nadzieję, że Niall odezwie się i zmieni zdanie. Jednak zawiodłaś się. Chłopak nie odezwał się ani razu. Było ci bardzo przykro, bo już od dwóch dni leżałaś w szpitalu. Zbliżał się termin porodu. Niestety, Niall’a tam nie było. Nagle poczułaś, że odchodzą ci wody. Pielęgniarki od razu przybiegły i zabrały cię na blok operacyjny.
Jedyne co pamiętałaś po obudzeniu się to ból podbrzusza. Twoją rękę trzymał Niall, a obok stał doktor z kamienną twarzą.
-Niestety. Poród się nie udał. Poroniła pani.
Doktor spuścił głowę i odszedł. Nie odezwałaś się ani słowem. Po twojej twarzy spłynęła jedna łza, druga, a za nią kolejne. Poczułaś tylko, jak Niall ścisnął cię za rękę. Tak cholernie chciałaś, żeby cię wtedy przytulił.

7 komentarzy = kolejna część tego imagina.

14. Imagin z Niall’em część 1

Jest! Po długiej przerwie w końcu udało mi się coś nabazgrać. Przeczytajcie i sami oceńcie czy nadaje się do czytania :3

To już dzisiaj. Czekałaś na ten dzień od zawsze. I w końcu się doczekałaś. Kochałaś swoją mamę nad życie. Kupiła ci bilet VIP na koncert twojej ulubionej kapeli. W końcu ich poznasz. Twoje marzenie spełni się za niespełna kilka godzin. Miałaś do przejechania sporo kilometrów, bo koncert odbyć się miał w Londynie, ale najważniejsze było to, że wreszcie ich poznasz. Radość rozpiera cię od środka. Zawsze zadawałaś sobie pytania: Jacy oni są? Jak wyglądają na żywo? Czy naprawdę są tacy jak na zdjęciach? Za parę godzin poznasz odpowiedzi na te wszystkie pytania. Stoisz właśnie otoczona dziewczynami, które mają taki sam cel jak ty: Dostać się do środka. Sznur dziewczyn ciągnął się parę dobrych kilometrów, ale minuty na minutę malał. Po godzinach stania w tłumie w końcu zobaczyłaś przed sobą ogromnego ochroniarza, który wyciągnął rękę, by sprawdzić czy masz bilet. Posłusznie oddałaś go w ręce ochroniarza, a ten otworzył ci drzwi, które prowadziły do sali koncertowej. Weszłaś do środka. Nie wiedziałaś co ze sobą zrobić i gdzie iść. Błąkałaś się tak przez dobrą chwile, po czym zauważyłaś tabliczkę z napisem: One Direction . Poszłaś we wskazanym przez strzałkę kierunku. Dotarłaś do jeszcze większej sali niż poprzednio. Wszędzie było pełno krzeseł, a na samym przodzie siedziało kilka dziewczyn, które wyraźnie na kogoś czekały. Szybko do nich dołączyłaś. Zapoznałyście się wszystkie, a chwilę potem na scenę weszli Harry, Louis, Liam, Zayn i Niall. Od samego początku miał w sobie coś takiego, że nie mogłaś oderwać od niego oczu. On chyba też, bo był zapatrzony w ciebie jak w obrazek. Z tego wszystkiego zapomniał swojej zwrotki, a na jego twarzy pojawiły się rumieńce. Potem przywitaliście się i chwilę pogawędziliście. Z Niall’em rozmawiało ci się najlepiej. Widać było na pierwszy rzut oka, że oboje coś do siebie czujecie.
Koncert wypadł świetnie. Atmosfera była niesamowita. Wszyscy skakali i śpiewali. Już miałaś iść do domu, kiedy usłyszałaś pisk dziewczyn. Odwróciłaś się. Przed tobą stał niebieskooki blondyn i patrył ci się prosto w ślepia.
-Cześć- zagadał nieśmiało.
- Hej Niall! – przywiałaś się z uśmiechem na twarzy.
- I jak podobał ci się koncert?
-Baardzo, atmosfera była…
Nie zdążyłaś się zorientować kiedy Niall przyssał się do twoich ust i złożył na nich na nich namiętny pocałunek. Ta chwila mogła trwać wiecznie. Rozpływałaś się od środka, a w brzuchu czułaś przyjemne mrowienie.
- Może pójdziemy na kawę? – zaproponował po chwili Niall.
- Z wielką przyjemnością – odparłaś bez zastanowienia.
Rano obudziłaś się w łóżku całkiem naga. Chyba był to jakiś hotel. Kompletnie nic nie pamiętałaś. Na stole leżała karteczka.
Wczorajsza noc była wspaniała, ale chyba nas poniosło.
Może powinniśmy troszkę zwolnić.
Jestem w studio, gdyby coś się stało. Kocham Cię
~Niall

Ubrałaś się, szybko coś przekąsiłaś i ruszyłaś do studia nagraniowego dowiedzieć się szczegółów z minionej nocy. Dotarłaś na miejsce lekko podenerwowana. „Z nerwów” zbierało ci się na wymioty.
-Jest może Niall? – zapytałaś Paula, który akurat stał przed studiem.
- Tak, wspominał, że może pani przyjść – ręką pokazał kierunek, w którym masz iść.
- Niall, musimy porozmawiać – oznajmiłaś dostrzegając chłopaka.
- Coś się stało? – spytał zaniepokojony.
- Tak. To znaczy nie… W sumie nie wiem. Ty mi powiedz.
- Nie bardzo wiem o co chodzi.
-O ostatnią noc mi chodzi. Wydarzyło się coś? – zapytałaś.
- Nic nie pamiętam, z wyjątkiem tego, że byłaś cudowna!
Niall wydarł się na całą salę, a ty zrobiłaś się czerwona jak burak. Oboje parsknęliście śmiechem.
*Miesiąc później*
Pomimo tego, że Niall wyjechał promować płytę, ciągle staracie się utrzymać ze sobą stały kontakt. Widać, że zależy mu na tobie.
Przez ostatnie dni nie czułaś się najlepiej. Częste bóle brzucha i wymioty nie dawały ci spokoju. Dzisiaj postanowiłaś sprawdzić, czy to może być to, czego tak bardzo chciałaś uniknąć. Niall był z tobą, razem pojechaliście do kliniki ginekologicznej.
Wysiedliście na miejsc. Nogi miałaś jak z waty. Niall nie dawał poznać po sobie zdenerwowania, ale byłaś pewna, że w środku trzęsie się jak małe dziecko.
Usadowiłaś się wygodnie na krześle ginekologicznym i czekałaś na „werdykt”.
-Tak, jest pani w 3 tygodniu ciąży. Gratuluję! – usłyszałaś po długiej chwili milczenia.
Zerknęłaś kontem oka na Niall’a. po jego wyrazie twarzy nic nie dało się wywnioskować. Jakby skamieniała.
- Niall, co my teraz zrobimy? – spytałaś zrozpaczona.
- Nie mam pojęcia, ale damy radę. – chłopak złapał cię za rękę i mocno ścisnął.

I jeszcze jedno. Czytasz = komentujesz. 7 komentarzy i następny ^^

Pierwsze suHARRY ! :3

1) Siedzisz znudzona na lekcji matematyki. Gdy panie bierze Cie do tablicy wchodzi Harry. Mdlejesz i umierasz w szpitalu.
2) Idziesz ulicą. Nagle Liam krzyczy, żebyś się odwróciła. Odwracasz sie i nie zauważasz słupa. Walisz w niego i umierasz.
3) Gotujesz ciasto w swoim domu, gdy nagle wbiega Zayn krzycząc. Ty ze strachu wchodzisz do piekarnika. Tam umierasz powolną śmiercią.
4)Wbiegłaś do studnia nagraniowego chłopców krzycząc, że jesteś z nimi w ciąży. Chłopcy nie wiedząc o którego chodzi. Popełniają samobójstwo.
5)Biegając w kółko jak pies , widzi to Niall. Nie wiedząc o co chodzi zaczęłaś go gryść. On umiera z powodu braku kończyn.
6) Siedzisz znudzona na polskim. Wchodzi Louis i krzyczy, że nie umyłaś rano naczyń. Podbiega do Ciebie i wali Cie brudną patelnią. Wybiegając dumny z siebie krzyczy „IM SUPER HERO!”

Może i słabe , ale dopiero zaczynam przygodę z sucharami ;33 A no i do kolejnego imagina conajmniej 7 kom :*

Time na suHARRY ! :3

cześć :) dziś chciałabym wam przedstawić nowy dział, który nazwałyśmy suHARRY ;3 M. in. Bede dodawać po 5-6 sucharów co jakiś czas :)) Mam nadzieje, że będą sie podobać :) Dziś dodam pierwsze suHARRY :3 a i jeszcze jedno SAME JE WYMYŚLAMY , wiec prosze o nie oskarżanie :* Prosze jeszcze o followersy :D @Ada_Biczys i @Anita_Bicz :** Dziękujee : 33

PS. Niedługo powinien sie ukazać imagin :D

13. Imagin z Zaynem część 2

Przerwał ją ten ból. Ból który znałaś bardzo dobrze. Tym razem był inny. Czułaś, jakby ktoś wbijał ci nóż w głowę. Upadłaś i zemdlałaś. Zayn zrobił się cały blady. Nie wiedział co zrobić. W panice złapał telefon i zadzwonił po pogotowie.
Obudziłaś się w znanym ci już pokoju. Wszędzie biało. Naokoło jakieś rurki, a w oddali dało się usłyszeć ciche pikanie maszyny, która strasznie denerwuje. Ciszę przerwał skrzyp drzwi. Do środka wszedł lekarz.
- Co z Zaynem. Gdzie on jest?
-Proszę się uspokoić. To pani chłopak?
-Tak, w sumie narzeczony.- Delikatnie się uśmiechnęłaś i znów podniosłaś wzrok na lekarza. – Niedoszły mąż!
- Gratulacje. Miałem przekazać Pani, że Zayn Malik musiał pilnie wyjechać w trasę koncertową po Europie. Nie chciał pani zostawiać, ale zmusił go jakiś Paul. To chyba menager…
Posmutniałaś. Na twarzy nie było widać nawet śladu po uśmiechu. Za to oczy wyglądały jak małe szkiełka. Lekarz zauważył, że nie czujesz się najlepiej, więc wyszedł. Przepłakałaś dobre 2 godziny, po czym przyszedł do ciebie cały sztab pielęgniarek i lekarzy, a obok nich twoi rodzice. Przyjechali tutaj, gdy tylko dowiedzieli się o twoich problemach zdrowotnych. Coś musiało się stać, skoro przyjechali.
- Przykro mi, ale nie mamy dla pani dobrych wieści. – zaczął jeden z przybyłych lekarzy. – Częste i nasilające się bóle głowy są powodem raka mózgu.
Usta ci się nie zamykały, ciało nie ruszało, nie docierało do ciebie co się dzieje, oczy nawet nie mrugnęły. W jednej sekundzie zawalił ci się cały świat. Wszystko. Tak bardzo go teraz potrzebowałaś. Potrzebowałaś wtulić się w niego i zapomnieć o wszystkim, co dzieje się dookoła. Ale jego nie było… Zostawił cie. Tak po prostu. Wiedziałaś, że to nie jego wybór, ani wina. Jakoś tak po prostu nie było łatwo znieść tego naraz. Lekarz mówił dalej.
-Wygląda na to, że jeszcze trochę pani z nami zostanie. Proszę się nie bać, ciągle jeszcze trwają badania. Ale jeżeli mam być z panią szczery, to tego raczej nie da się wyleczyć. Dużo pani nie zostało, więc niech korzysta pani z życia ile się da.
- Bardzo bym chciała – wymamrotałaś pod nosem przez łzy.
To dziwne uczucie budzić się codziennie, otwierać oczy i widzieć biały sufit. Potem rozglądać się dookoła i znów widzieć tylko białe ściany. I ta straszna świadomość, że taki widok możesz widzieć w ostatnich chwilach swojego życia. Z czasem jednak człowiek się przyzwyczaja. Codziennie rano budzić się z tą myślą, że może to być jeden z ostatnich twoich dni. Jedyny widok, jaki dało się dostrzec to ten z szpitalnego okna, a jedyny dźwięk to pikanie maszyn przeplatane ze skrzypieniem drzwi. Ale to już tylko rutyna. Dzień w dzień to samo. Male pytań dlaczego akurat ty, co takiego zrobiłaś, że los tak cię ukarał. Na te pytania nikt nie był w stanie odpowiedzieć.
Dzisiaj, jak każdego dnia otwierając oczy pierwszy widok, to ten obrzydliwy sufit, którego miałaś już po dziurki w nosie. Ale coś było nie tak… Oprócz pikania maszyny usłyszałaś skrzypienie drzwi. Po tej godzinie? To nie ta pora… Może po prostu ci się pomyliło? Postanowiłaś to sprawdzić i niechętnie odwróciłaś głowę. Zza drzwi wyłoniła się znajoma twarz.
- Zayn? Zayn! O boże, co ty tutaj robisz?
- Jak to co? Przyszedłem cię odwiedzić!
Pierwsze co zrobiłaś, to się rozpłakałaś. Potem tysiąc razy przytuliłaś swojego narzeczonego. Przegadaliście pół dnia. Zayn strasznie cię przeprosił, że wyjechał, ale nie miał wyjścia. Powiedział też, że musisz być dzielna i walczyć za was obu, a Zayn będzie ci w tym pomagał i wspierał całym sercem. Nagle zapadła cisza. W tle słychać było pikanie. Tyle, że pikanie było o wiele szybsze. Oczy same ci się zamknęły i słyszałaś już tylko ciągły dźwięk oraz krzyki lekarzy, rodziców i Zayna. Czułaś jak odpływasz. Jak ciało staje się bezwładne i „wypływa” z ramion Malika. Ostatnie słowo, jakie z siebie wydusiłaś to : „Nie zapomnij mnie.” wyszeptane do ucha twojego niedoszłego męża.
*1 tydzień później*
Zayn siedzi w pustym mieszkaniu. W rękach trzyma wasze wspólne zdjęcie i gładzi twój policzek. Łzy płyną po jego policzkach.
-Zayn, jesteś już gotowy? Pogrzeb za pół godziny, chyba nie chcesz się spóźnić?
- Nie, już idę, tylko się pożegnam.
Odstawił zdjęcie na parapet, spojrzał w górę i wyszeptał : „ To moja wina. Nigdy cię nie zapomnę.”

Chciałam tylko dodać, że jak będzie 6 komentarzy, to dodam kolejny imagin ^^