15. Imagin z Niall’em część 2

Jest kolejna część! :3 Miłego czytania ;)
Kolejna wizyta u lekarza. Stres i nerwy wzięły nad tobą górę. Niall starał się jakoś cię pocieszyć. Jednak nie udało mu się. Wtuliłaś się w jego ramię, a łzy same spływały po twoich policzkach. Lekarz nie miał dla was dobrych wieści. Dziecko nie rozwijało się prawidłowo, co mogło spowodować powikłania podczas ciąży i dalej, porodu. Miałaś mieszane uczucia co do tej sprawy. Bardo chciałaś urodzić to dziecko. Jednak Niall nie był przekonany. Nie chciał, żeby dziecko urodziło się chore. Niemiałby czasu na wychowywanie go, a Ty sama nie dałabyś sobie rady. Od dłuższego czasu namawiał cię na usunięcie dziecka.
- [T.I.], śpisz? –zapytał chłopak szurając cię w ramię.
- Niall, jest 4 w nocy. Co jest tak ważne, że musiałeś mnie obudzić?
- Ty nie możesz urodzić tego dziecka. Nie damy rady.
- Czyli mówisz, że mam tak po prostu zabić moje dziecko? Dziecko, które noszę już 5 miesięcy pod sercem? –wydukałaś ze łzami w oczach, patrząc na blondyna.
-A co jeżeli coś ci się stanie podczas porodu? [T.I.], ja nie mogę cię stracić. Aborcja byłaby najlepszym rozwiązaniem…
-Jak w ogóle możesz tak mówić?! Nie bądź potworem Niall. Zamierzam urodzić to dziecko, czy ci się to podoba, czy nie! I jeszcze jedno. Jutro wyprowadzam się do hotelu. Jeżeli nie zmienisz swojej decyzji, chyba nie będzie przyszłości dla naszego związku.
- [T.I], proszę, przemyśl to jeszcze raz. To nie może się tak skończyć.
- Nie Niall. Już podjęłam już decyzję. Dobranoc.
Odwróciłaś się na drugi bok i patrząc w okno ze łzami w oczach usnęłaś.
Następnego dnia obudził cię zapach dochodzący z kuchni. Poszłaś sprawdzić, co tak smakowicie pachnie. W kuchni zobaczyłaś Niall’a w fartuch, z łyżką w ręce, stojącego przy kuchence i przerzucającego coś na patelni. Uśmiechnęłaś się sama do siebie, ale szybko przypomniała ci się ostatnia kłótnia. Uśmiech zszedł z twojej twarzy.
-Dzień dobry kochanie, jak spałaś? –przywitał cię gorącym uściskiem Niall.
-Jeżeli sądzisz, że przekupisz mnie jedzeniem, to się mylisz. Nie jestem tobą Niall. Dziś wyjeżdżam.
- Więc jednak nie zmieniłaś zdania. Jesteś pewna?
-Tak, pójdę się spakować.
*3 miesiące później*
Miałaś nadzieję, że Niall odezwie się i zmieni zdanie. Jednak zawiodłaś się. Chłopak nie odezwał się ani razu. Było ci bardzo przykro, bo już od dwóch dni leżałaś w szpitalu. Zbliżał się termin porodu. Niestety, Niall’a tam nie było. Nagle poczułaś, że odchodzą ci wody. Pielęgniarki od razu przybiegły i zabrały cię na blok operacyjny.
Jedyne co pamiętałaś po obudzeniu się to ból podbrzusza. Twoją rękę trzymał Niall, a obok stał doktor z kamienną twarzą.
-Niestety. Poród się nie udał. Poroniła pani.
Doktor spuścił głowę i odszedł. Nie odezwałaś się ani słowem. Po twojej twarzy spłynęła jedna łza, druga, a za nią kolejne. Poczułaś tylko, jak Niall ścisnął cię za rękę. Tak cholernie chciałaś, żeby cię wtedy przytulił.

7 komentarzy = kolejna część tego imagina.

7 Komentarze

  1. Łał!-Nie wiem co napisać.Wzruszający,piekny,niesamowity imagin!Czekam na ciąg dalszy-nastempne części. <3 ;)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.