16. Imagin z Niall’em część 3 (ostatnia)

Leżałaś jak martwa. I nagle ciepło rozlało się po twoim ciele. Tak bardzo chciałaś to poczuć. Otworzyłaś oczy, a włosy blondyna delikatnie otarły się o twoją twarz. Znajomy zapach. Ten sam dotyk.
-Niall, przepraszam.
- Nie masz mnie za co przepraszać, to ja popełniłem błąd. Zamiast cię wspierać, byłem draniem. Ja cię przepraszam.
-Zabierz mnie stąd, nie chce tu być. Niall, obiecasz mi coś?
-Oczywiście.
-Więc obiecaj mi, że mnie nie zostawisz, kocham cię…
-Obiecuję – zameldował chłopak.
*trzy dni później*
-[T.I], wstawaj z tego łóżka! Nie możesz ciągle leżeć. Musisz się w końcu ogarnąć i przestać płakać…
- Daj mi spokój Niall, ty mnie nie rozumiesz. Nikt mnie nie rozumie – zaczęłaś płakać jeszcze bardziej.
- Rozumiem i to bardzo dobre, co teraz czujesz. Mnie też jest ciężko – odparł chłopak
-Co ty możesz wiedzieć…? Nie nosiłeś tego dziecka przez 9 miesięcy pod sercem!
-A co to za argument? To, że nie nosiłem jej, nie znaczy, że kocham go mniej niż ty! – Niall zdenerwował się nie na żarty, a między wami wybuchła kłótnia.
-Daj mi dokończyć. Nie czułeś każdego jej ruchu w sobie. Ty… Ty jej nawet nie chciałeś. Więc przestań mi wmawiać, że cierpisz!
Chłopak zamilkł. Lekki uśmiech całkowicie zszedł mu z twarzy. Wstał i odszedł w milczeniu.
W sumie, to sama nie wiedziałaś, czego chciałaś. Z jednej strony było ci żal Niall’a. Pragnęłaś wtulić się w jego ramiona. Ramion, w których czułaś się bezpiecznie jak nigdzie indziej. Z drugiej strony byłaś na niego cholernie zła. Zła, bo cię nie rozumiał. Bo nie wspierał cię wtedy, gdy najbardziej tego potrzebowałaś.
Przykryłaś się kołdrą po czubek nosa, wtuliłaś się w swojego ulubionego misia i dalej płakałaś.
Nagle huk, trzask drzwiami i krzyk.
-[T.I] wstawaj! Ruszaj dupę, zabieram cię gdzieś – z dołu dobiegł głos niebieskookiego.
Zwlekłaś się z łóżka i zeszłaś na dół. Stał tam gotowy do wyjścia Niall.
-Masz 15 minut na ogarnięcie się. Czekam w samochodzie! – powiedział radośnie blondas, tak jakby wcześniejsza rozmowa w ogóle się nie odbyła. Sprzedał ci buziaka w policzek i wyszedł.
20 minut później siedzieliście już w samochodzie. Na tylnych siedzeniach leżał futerał od gitary. Powoli domyślałaś się, gdzie chłopak cię prowadzi.
-Ymm.. Niall?
-Tak?
-A mogę dowiedzieć się dokąd zmierzamy?
-To będzie niespodzianka, ale mam ogromną nadzieję, że ci pomoże – niebieskooki spojrzał na ciebie kątem oka i puścił ci oczko.
Dojechaliście na miejsce. Nie wiedziałaś, w czym ma ci pomóc wizyta na cmentarzu. Jednak coś ciągnęło cię do tego miejsca. Czułaś, jakbyś w jakiś sposób była związana z tym miejscem. Oboje wyszliście z samochodu i ruszyliście w stronę grobu. Dziwne uczucie.. Niby radość z „wizyty” u dziecka, z drogiej strony strach, żal i smutek. Uklękliście na ławce i wpatrzeni w napis na tabliczce siedzieliście bez słowa. Przed oczami miałaś ciągle widok doktora, tej przerażającej sali, Nialla, który przytula się do ciebie.
Ciszę przerwał chłopak. Spojrzał w górę, następnie na grób i mówił.
- Cześć Daisy. Wiem, że mnie nie znasz. W sumie, to ja cię też nie znam. Ironia co? Nie.. Czekaj, źle zacząłem. Bo..
- Niall, nie denerwuj się – wsparłaś go. – Córeczko, tata chciał powiedzieć, że oboje bardzo cię kochamy i zawsze będziemy z tobą. Mam nadzieję, że gdzieś tam o góry jest ci teraz dobrze.
Łza zakręciła ci się w oku. Blondyn z futerału wyciągnął gitarę i zaczął grać piosenkę. Piosenkę, którą napisał specjalnie dla Daisy. Usiadłaś obok niego, oparłaś głowę o jego ramie i cichutko popłakiwałaś jednocześnie słuchając pięknej melodii.
Do domu wróciliście jakieś 3 godziny później. Niall miał rację. Wizyta na cmentarzu zrobiła ci bardzo dobrze.
- Niall, jeżeli ja te umrę, proszę, zaśpiewaj również dla mnie tę piosenkę – powiedziałaś ze smutkiem.
- Nie mów tak nawet – poprosił niebieskooki i przytulił się do ciebie.
Wieczorem nie mogłaś zasnąć. Bardzo cierpiałaś. Pół nocy przepłakałaś. Nie chciałaś budzić chłopaka. On by się tym za bardzo przejął. Leżałaś tak i leżałaś. Do ręki wzięłaś długopis, kartkę i pisałaś. Oczy ci się zaszkliły. Łzy spłynęły po twoich policzkach.
-[T.I], wstawaj! Wstań, to nie jest śmieszne! [T.I], proszę, obudź się – Niall zaczął szurać cię i szarpać. Niestety, nic nie działało. Chłopak zauważył tylko puste pudełko po tabletkach ora kartkę na stoliku nocnym. Domyślił się o co chodzi. Nie był jednak w stanie przeczytać listu.
*Tydzień później*
-Obiecałem, więc dotrzymam obietnicy. Niall siedział na cmentarzu, obok grobu Daisy i twojego, a w ręce trzymał gitarę oraz twój list. Postanowił go przeczytać. Oczy znów mu się zaszkliły.
Za dużo tego wszystkiego Niall. Przepraszam, ale
Już tak nie mogę. Za bardzo mnie to przytłacza. Kocham cię.
Niestety, nie mogę tak żyć. Nie obwiniaj się, to nie twoja
Wina, Ja…
Czytając, głos mu się załamał. Rękawem przetarł oczy i policzek, które były czerwone od łez.
Ja nie daję rady. Co tu dużo mówić… Odchodzę,
Ale będę z tobą. Nie tu, ale o góry. Nie zobaczysz
Mnie, ale ja będę z tobą. Będę nad tobą czuwała. Będę
Przeżywać razem z tobą radość i smutek. Będę,
ale w innej postaci. Pamiętaj, że cię kocham. I zawsze będę.
P.S. Ja dotrzymam obietnicy, mam nadzieję, że ty zrobisz to samo.
Niall złożył ręce, spojrzał w górę i powiedział.
-Mam nadzieję, że jest wam tam lepiej, niż mi tutaj.
Wiatr delikatnie rozwiał jego włosy, a chłopak zacząć wygrywać na instrumencie dobrze znaną ci melodię…

Mam nadzieję, ze się poryczałyście : D 8 komci i next! ^^

4 Komentarze

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.