*.*

Jest nam bardzo miło , że tyle osób czyta tego bloga :) Ale było by nam super miło jakby było więcej komentarzy :D Może umówmy sie tak , żeby (na początek) Ada wstawiła kolejnego imagina pod poprzednim było co najmniej 5 kom . Co Wy na to ?

12. Imagin z Zaynem część 1

Znowu nerwy. Czekasz już jakieś 2 godziny na werdykt jury. W końcu wychodzisz na scenę i stajesz przed tysiącami ludzi na widowni, milionami ludzi przed telewizorami, trojgiem najważniejszych osób w tym momencie i oczywiście twoją konkurencją. Modlisz się, żeby Simon wypowiedział twoje imię. Zapada cisza. Stres bierze górę nad emocjami. Czujesz, że serce zaraz wyskoczy ci z piersi. I w końcu pada to jedno zdanie. Zdanie, które zmienia twoje życie na zawsze. Wygrywasz VIII edycję brytyjskiego x-factora. Spełniają się twoje najskrytsze marzenia. Wszyscy dookoła wiwatują i biją brawa. Nie dociera do ciebie to, co stało się przed chwilą. Nie do końca w to wierzysz. W nagrodę dostajesz kupon o wartości 100 tysięcy dolarów, kontrakt z wytwórnią płytową, oraz…. Możliwość nagrania piosenki w wybranym wokalistą! Z tego cieszysz się najbardziej. Masz szansę nagrać piosenkę z twoim idolem. Bez wahania wybierasz Zayn’a Malika. Nagrywanie piosenki macie zacząć za 2 tygodnie. Nie wiesz, jak wytrzymasz tyle czasu. Nerwy zjedzą cię od środka.
*2 tygodnie później*
Zjawiasz się w umówionym studiu nagraniowym. Już chcesz wejść do środka, ale nagle staje przed tobą muskularny mężczyzna. Chyba z ochrony.
- Czego tu szukasz?
- Przyszłam do Zayn’a Malika. Mieliśmy nagrać razem piosenkę. – mówisz niepewnie.
- Tak, jasne. A ja jestem święty mikołaj. Zjeżdżaj stąd, albo wezwę policję.
Zrezygnowana odchodzisz od bramy. Nagle słyszysz, że z oddali ktoś coś krzyczy. Był to znajomy glos.
- Hej, zaczekaj! Ty jesteś [T.I]?
- Tak, to ja – powiedziałaś odwracając się i w tym samym momencie stanęłaś jak wryta. Przed tobą staną twój idol. Stał i uśmiechał się do ciebie, a ty jak baran stałaś i nie mogłaś wydusić z siebie słowa.
- Przepraszam cię za niego, jest nowy i nie wie jeszcze o co chodzi. Wejdziemy do środka i porozmawiamy?
Z otwartą na oścież buzią pokręciłaś głową na znak zgody. Zayn nieśmiało złapał cię za rękę i poprowadził do sali nagraniowej. Dokładnie oprowadził cię po wszystkich pomieszczeniach i wytłumaczył co i jak.
- Więc, może powiesz mi coś o sobie? – zapytał zaciekawiony.
- Dobrze. Więc nazywam się [T.I], pochodzę z Polski i nie wierzę że tu stoję!
Oboje parsknęliście śmiechem. Siedzieliście tak i rozmawialiście dobre półtorej godziny. Kompletnie zgubiliście rachubę czasu.
- Zrobiło się trochę późno, chyba będziemy musieli przełożyć nasze nagrania na jutro- powiedział Malik z szerokim uśmiechem na twarzy.
- O której mam się zjawić?
- Daj mi swój numer telefonu, zadzwonię jutro i przyjadę po ciebie.
Oczy chłopaka rozbłysły jak małe gwiazdy. Nie mogłaś przestać się w niego wpatrywać. Podałaś numer, a następnie pożegnałaś się i wyszłaś. W sumie to cieszyłaś się, że nagrywanie musicie zacząć dopiero jutro. Będziecie mieli dla siebie więcej czasu. Szłaś w stronę domu, gdy nagle złapał cię straszny ból głowy. Przyszywał twoje całe ciało. Upadłaś na ziemię. Dobrze, że obok szedł mężczyzna. Pomógł ci wstać i zawiadomił karetkę.
Następnego dnia obudziłaś się w szpitalnym łóżku. Obok ciebie siedziała pielęgniarka i… Zayn?
- Zayn, co tu tutaj robisz?
- Dzwoniłem dzisiaj rano, ale telefon odebrał lekarz. Poinformował mnie, że jesteś w szpitalu, więc postanowiłem przyjechać. Nic ci nie jest?
- Nie wiem, co mi się stało? – pytanie zwróciłaś do pielęgniarki, która bacznie ci się przyglądała.
- Zemdlała pani po tym, jak dostała pani strasznego bólu głowy. Na nasze oko to nic poważnego, dzisiaj panią wypiszemy. Ale gdyby bóle zaczęły narastać, proszę się natychmiast do nas zgłosić.
- Dziękuję pani doktor – powie dziękowałaś miłej pani promiennym uśmiechem.
3 godziny później byłaś już w studio z Zaynem. Nagrywaliście piosenkę napisaną przed Ed’a Sheeran’a. Opowiadała o wiecznej miłości, która nigdy nie umiera. Tekst był w sumie głęboki. Piosenka idealna do płakania. Skończyliście nagrywać pierwszą zwrotkę i postanowiliście zrobić sobie przerwę. Zayn zaprosił cię do pobliskiej restauracji. Oczywiście zgodziłaś się.
Malik zachowywał się jak prawdziwy gentelman. Nie odstępował cię ani na krok. Zamówiliście sobie kolację i gawędziliście. Mieliście tyle wspólnych tematów i jeden wieczór. Nawet nie czułaś tego, że ty jesteś tylko zwykłą dziewczyną, a Zayn gwiazdą. Nie przeszkadzało ci to. W jego obecności czułaś się jakoś tak inaczej niż przy innych chłopakach. Mogliście rozmawiać ze sobą wieczność. Gawędziliście sobie tak beztrosko i znów straciliście rachubę czasu. Wstałaś z krzesła i pośpiesznie ubrałaś płaszcz.
-Jest już późno, chyba musze już lecieć.
- Może cię odwieść? To dla mnie żaden problem, a nawet przyjemność.
- Nie dziękuję, poradzę sobie.
Już miałaś otworzyć drzwi od restauracji, ale ból głowy znowu dał o sobie znać. Złapałaś się za głowę i jęknęłaś. Zayn podbiegł do ciebie, wziął na ręce i zaniósł do samochodu.
Obudziłaś się na kanapie w salonie. W oddali widziałaś posturę Zayna. Chyba przygotowywał coś w kuchni. Wstałaś i postanowiłaś sprawdzić, co się dzieje.
Zza lodówki wyłonił się chłopak. Stał z kubkiem herbaty i cytryną w buzi. Obrał ją i wrzucił do kubka.
- Dzień dobry, a właściwie dobry wieczór. Jak się czujesz? – powiedział z troską.
- Już lepiej, dziękuję że pytasz.
- Wypij herbatę, pomoże ci.
Duszkiem wypiłaś całą zawartość kubka. Malik stał i patrzył się na ciebie nieśmiałym wzrokiem. Miałaś przeczucie, że chce coś od ciebie.
- Coś się stało Zayn, co chcesz?
- Ja? Nic… Tylko po prostu chciałem się zapytać, czy mógłbym zostać na noc. Jest późno, poza tym nie chciałbym zostawiać cię samą. Będzie to dla ciebie problem?
- Ależ skąd, oczywiście że możesz zostać. To nawet lepiej, że ktoś ze mną zostanie. – powiedziałaś i puściłaś mu oczko.
Reszta wieczoru mile wam upłynęła. Oglądaliście jakiś denny film, ale ty bardziej skupiałaś się na nim. Siedzieliście przytuleni do siebie, a ty zasypiałaś mu na ramieniu. Zayn przytulił cię jeszcze mocniej i do ucha wyszeptał te dwa słowa: Kocham cię. Nie wiedziałaś czy to naprawdę, czy to sen, ale zrobiło ci się strasznie miło. Odpowiedziałaś mu tym samym i delikatnie musnęłaś jego usta. Rano znów obudziłaś się ze strasznym bólem głowy. Zeszłaś na dół, skąd dobiegał wspaniały zapach.
Zayn stał przy kuchence i przyrządzał śniadanie. Widząc to, uśmiech sam cisnął ci się na twarz.
Zjedliście przygotowane jedzenie i szybko wyruszyliście do studia nagrywać. Nie powiedziałaś Zaynowi o porannym bólu, nie chciałaś go martwić. Pomyślałaś, że to tylko przejściowe. Na wszelki wypadek umówiłaś się z lekarzem.
*miesiąc później*
Piosenka jest już skończona i robi furorę w Internecie. Wasz hit odnosi ogromny sukces. W mediach zrobiło się głośno o tobie i Zaynie, lecz nadal jesteście parą. Dzisiaj Malik przygotował dla ciebie niespodziankę. Podczas gdy ty się myłaś, Zayn na dole robił odświętną kolację. Była to naprawdę niezwykła okazja.
- [T.I] kochanie, jesteś już gotowa? – krzyknął zniecierpliwiony.
- Tak, zaraz wychodzę, a coś się stało?
- Nie, nie.. Tak tylko pytam.
Zeszłaś na dół i oniemiałaś z wrażenia. Wszędzie były porozstawiane świeczki i płatki róż. Na stole stał szampan i jedzenie. Obok stał Zayn i zdenerwowany nie wiedział od czego zacząć.
- Ale z jakiej to okazji?
- Nie wiem, jak zacząć, więc od razu przejdę do konkretów.
Zayn klęknął na kolano, a z kieszeni wyciągną pierścionek.
- [T.I], wyjdziesz za mnie?
- O bożę, Zayn, oczywiście, że tak!
Twój narzeczony wsunął ci pierścionek na palec i gorąco pocałował. Ta chwila mogła trwać wiecznie. Szkoda jednak, że nie trwała…

11. Imagin część 2

Jesteście ze sobą już dość długo. Dzisiaj mija wasza 2 rocznica od tego pamiętnego wieczoru. Dnia, w którym Harry wyznał ci miłość. Od tamtego czasu Harry strasznie się zmienił. Przede wszystkim zdobył sławę, pieniądze, popularność i miliony fanek na całym świecie. Niezbyt korzystnie wpływało to na wasz związek. Z dnia na dzień mieliście dla siebie coraz mniej czasu. Miałaś wrażenie, jakbyście w jakiś sposób oddalali się od siebie. Doprowadzało cię to do płaczu. Ile nieprzespanych nocy spędziłaś na wypłakiwaniu się w poduszkę i to właśnie z powodu Harrego. Tak naprawdę to chyba popularność za bardzo uderzyła mu do głowy. On sam nie umiał sobie z nią poradzić, a co dopiero ty. Nie dawałaś już razy. A zapowiadało się tak kolorowo… Obiecywał ci, że będziecie razem na zawsze. Że w szczęściu i radości wychowacie swoje dzieci. Jednak nie wypaliło. Olewał cię każdego dnia. Zachowywał się, jakby nic go nie obchodziło. Chyba przestał cię kochać…
2:30.Środek nocy. Dzwoni telefon. Na ekranie pojawił się napis: Harry. Zaspana odebrałaś i przyłożyłaś słuchawkę do ucha.
- Coś się stało, że dzwonisz o tak późnej porze? W sumie… Coś się stało, że w ogóle dzwonisz?
- Tak, wejdź szybko na tą stronę plotkarską…
Odłożyłaś telefon na bok, a na kolana położyłaś laptopa. Pospiesznie go włączyłaś i weszłaś na podaną stronę. Wyświetlił ci się nagłówek:
„Harry Styles – dlaczego taki przystojniak umawia się z nie wartą go dziewczyną?”
Zamurowało cię. Nie wiedziałaś co to ma znaczyć. Z powrotem przyłożyłaś telefon do ucha.
- Harry, ja nie wiem o co chodzi….
- To koniec. Masz zły wpływ na moją karierę. Powinienem umawiać się z kimś, kto jest mnie godny. Nie masz pieniędzy, nie jesteś sławna, co ty sobą reprezentujesz? Koniec z nami.
Łza spłynęła ci po policzku. Za nią jeszcze jedna i kolejna.
*miesiąc później*
Ciągle nie pogodziłaś się z rozstaniem. Wiedziałaś, że kariera dla loczkowatego jest ważna. Tylko nie spodziewałaś się, że jest w stanie postąpić aż tak okrutnie. Postanowiłaś zakończyć ten ból, który nieustannie cię męczył. Przez ostatni miesiąc zastanawiałaś się, co by się stało, gdybyś nie odebrała wtedy tego pieprzonego telefonu. Albo gdyby ten cholerny artykuł nie ukazał się na stronie… A może to prawda? Może nie zasługujesz na kogoś takiego jak Harry? No bo, kim jesteś? Jesteś nikim przy kimś takim, jak Harry Styles z One Direction…. Połknęłaś wszystkie tabletki jakie były w pudełku i zostawiłaś kartkę na stole.
Kiedy przyjedziesz z trasy koncertowej, mnie prawdopodobnie już nie będzie. Będę w innym świecie. Być może lepszym, tego jeszcze nie wiem. Nie rozumiem twojej decyzji. Prawdopodobnie nigdy nie zrozumiem.
Ręka ci się zachwiała, literki się rozmazywały, ale pisałaś dalej.

Kochałam Cię, ale ty nie umiałeś tego docenić. Zmarnowałam na ciebie całe pieprzone 2 lata mojego życia, a mimo, że tak strasznie mnie skrzywdziłeś, ja nadal cię kocham. Musisz być naprawdę płytki, żeby zostawiać mnie dla jakiejś cholernej kariery. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że to ty nie zasługujesz na mnie. Mam nadzieję, że po moim odejściu będzie ci lepiej na świecie. Że znajdziesz sobie dziewczynę, która zasługuje na ciebie. I mam nadzieję, że nie skrzywdzisz jej, tak samo jak mnie. Cholera. Czuję, że odpływam, więc kończę mój list. Chciałam tylko dodać, że cię kurwa kocham. Kocham cię jak nikogo innego na tym pierdolonym świecie i to sobie kurwa zapami
Nie dokończyłaś. Twoja ręka zsunęła się bezwładnie z kartki, a długopis pociągnął za sobą długą kreskę.
Harry dzień po twojej śmierci wrócił do domu. Przeczytał list i bez słowa wyszedł z domu. Szedł w kierunku parku. Usiadł na ławce. Na tej samej ławce, na której siedział mówiąc, że cie kocha. Wyciągnął list z kieszeni i jeszcze raz dokładnie go przeczytał. Łza spłynęła po jego policzku.
- Przepraszam cię. Kurwa. Jak ja mogłem być takim dupkiem? Odebrałaś sobie życie, przez takiego kretyna jak ja. To ja powinienem odejść, nie ty.
Spojrzał w górę i sam do siebie powiedział:
- Też cię kocham. Zawsze kochałem. Szkoda, że mówię ci to dopiero teraz… Ale jak mówią, lepiej późno niż wcale.
Uśmiechnął się pod nosem, a kolejne łzy spływały po jego policzkach.

10. Imagin część 1

Na początku nie podaję z kim imagin, bo będzie za dużo wiadomo :D

Siedzisz jak zwykle znudzona . Ostatnia lekcja. Fizyka. Twój plan: przetrwać do końca. Pani jak zwykle strasznie przynudzała. Położyłaś się na ławce próbując zasnąć. Coś przerwało ci twoje spanie. W kieszeni poczułaś wibracje. To był sms. Numeru nie znałaś. Pospiesznie odebrałaś, ale tak, żeby pani nie zauważyła. Treść trochę cię zdziwiła.
Tak słodko wyglądasz, gdy śpisz. Nie mogę oprzeć się temu widokowi.
Rozejrzałaś się dyskretnie po klasie. Wszyscy siedzieli zamuleni, ale nikt nie trzymał telefonu w ręce. Troszkę się tym przejęłaś, wróciłaś jednak do poprzedniej czynności. Znowu te wibracje. Kolejny sms.
Widzę, że nie za bardzo przejęłaś się tym sms-em. Nie wiem czy to dobrze, czy źle. W każdym razie nie chcę, żebyś myślała, że jestem jakimś pedofilem czy coś. I nie rozglądaj się tak po klasie. Nie zobaczysz mnie. Napiszę do Ciebie jeszcze za jakieś 2-3 godziny i wyjaśnię o co chodzi. Jak na razie, życzę miłego końca fizyki.
Zrobiło się dziwnie. Mimo „zakazu” jeszcze raz dokładnie przeleciałaś wszystkich wzrokiem po klasie .I nic. Zaczynałaś trochę się bać. O co tu w ogóle chodzi? Rozmyślałaś czy powiedzieć mamie czy nie. W sumie, nie wiedziałaś co z tym zrobić, ale z drugiej strony tak głupio mówić mamie, że jakiś pedofil prześladuje cię przez sms. Trudno. Postanowiłaś nie mówić mamie i poczekać z wyjaśnienia od tajemniczego kolesia.
Droga ze szkoły do domu zleciała szybko. Co prawda, nie masz daleko, ale ze słuchawkami w uszach i ulubioną piosenką doszłaś jeszcze szybciej. Minęło dopiero półtorej godziny, a ciebie już skręcało od wewnątrz z ciekawości. Żeby czas szybciej zleciał postanowiłaś wziąć się za lekcje. Nie zdążyłaś jeszcze otworzyć zeszytu, a na telefonie znów pojawił się napis: Nowa wiadomość.
W sumie nie wiem od czego mam zacząć. Więc tak, nie jestem żadnym pedofilem, prześladowcą, detektywem, czy płatnym mordercą. Nic z tych rzeczy. Powiedzmy, że jestem anonimowy i chce żeby tak zostało. Kiedyś ci powiem kim jestem, a może nie powiem. To zależy jak przebiegnie mój plan. Będę codziennie wysyłał do ciebie sms-y. Nie będzie ich dużo. Pamiętaj, ja obserwuje każdy twój ruch. Ty mnie nie widzisz, za to ja widzę cię bardzo dobrze. I muszę ci powiedzieć, widoki są ekstra. A, i jeszcze jedno. Nie rozglądaj się tak ciągle dookoła.
Uśmiechnęłaś się sama do siebie pod nosem, chociaż dokładnie nie wiedziałaś, czy masz się cieszyć, czy martwić. Z tego, co da się wywnioskować, jest to, że pisze do ciebie z pewnością jakiś chłopak i chyba mu się podobasz. Prawdopodobnie jest on również z twojej klasy. Dziwne uczucie… Rozmyślając tak o tajemniczym wielbicielu zasnęłaś telefonem na łóżku.
Rano obudził cię znany ci już dobrze dźwięk. Następny sms.
Widzę, że nie ma cię na chemii. Jak ciebie znam, pewnie zaspałaś. Więc wstajemy i ubieramy się śpiąca królewno! Masz niewiele czasu. Ps. Możesz ubrać te piękne, fioletowe rurki? Ślicznie opinają ci tyłeczek.
Spojrzałaś na zegarek i pospiesznie wstałaś z łóżka. Wyciągnęłaś pierwszą lepszą bluzkę z szafy i fioletowe rurki. Szybko przeczesałaś włosy, wyszczotkowałaś zęby i starannie nałożyłaś tusz na rzęsy. Gotowa do wyjścia, wybiegłaś z domu.
Do szkoły dotarłaś w przeciągu 10 minut. Weszłaś do sali i zajęłaś stałe miejsce z tyłu. Bacznie przyglądałaś się wszystkim chłopcom. Nagle zauważyłaś, że Harry wyciąga telefon z kieszeni. Przykuło to twoją uwagę. Znowu te wibracje.
Widzę, że się mnie posłuchałaś. Wyglądasz tak seksownie. Nie mogę się oprzeć. Napiszę po lekcjach.
Nie… To na pewno nie Harry. Znacie się od podstawówki. Gdyby się w tobie zakochał, powiedziałby ci to od razu. Z resztą, to niemożliwe. To nie może być Harry.
Reszta lekcji przebiegła o dziwo szybko. Czekałaś tylko aż tajemnicy wielbiciel znowu „zaatakuje”.
Dotarłaś do domu. Nic. Żadnej odpowiedzi. Minęło już dobre 6 godzin od porannego sms-a. I cisza. Wibracje. W końcu…
Przepraszam, że nie pisałem, nie miałem czasu. Jak dzisiaj na ciebie patrzałem, to stwierdziłem, że niedługo się ujawnię. Nie mogę tak. Mam nadzieję, że mnie nie wyśmiejesz. Tak naprawdę, to znasz mnie, ale nie wiesz kim jestem. Mam ochotę cię pocałować. Pocałować za te wszystkie lata. Dobranoc….
Jak masz zasnąć po takiej wiadomości? To niemożliwe… Pewnie dlatego nie spałaś pół nocy, tylko rozmyślałaś, kto to może być.
Nareszcie. Sobota. Weekend. Twój czas. Czas wypoczynku. Chociaż w ten jeden dzień możesz spać do 14, jeść obiad na śniadanie i chodzić do 17 w piżamie. Niezupełnie…
Wstałaś jakoś przed 10. Pierwsze co zrobiłaś, to sprawdziłaś, czy nie ma nowej wiadomości. Na ekranie pojawił się napis: Nowa wiadomość. Uśmiech automatycznie pojawił się na twojej twarzy.
Mam do ciebie prośbę. Nie mogę już tak. Bądź dzisiaj w parku o 20. Będę czekał na ławce przy fontannie. Mam nadzieję, że mnie nie wyśmiejesz.
Iść czy nie iść? Oczywiście, że pójdziesz. Musisz się jakoś porządnie ubrać. Z nerwów aż boli cię brzuch.
Pół dnia spędziłaś w szafie. W końcu dobrałaś odpowiedni strój. Dochodziła godzina 19. Nie ma nic do roboty. Posiedziałaś chwilę w necie. Z godziny 19 zrobiła się 19:30. Czas wychodzić.
Szłaś powolnym krokiem. Zbierało ci się za wymioty. Dotarłaś w umówione miejsce. Na ławce siedział dość wysoki mężczyzna w ciemnej bluzie. Na głowie miał kaptur. Podeszłaś do niego i delikatnie dotknęłaś w plecy. Mężczyzna powolnie się odwrócił i zdjął kaptur. Ku twoim oczom ukazała się znajoma twarz. Ta burza włosów i te loki… Harry?
- Nie wiedziałem, jak ci to powiedzieć, możesz być zła, możesz sobie pójść, ale kocham cię [T.I]
- Więc pocałuj mnie Harry, pocałuj za te wszystkie lata – zacytowałaś.

9. Imagin z 1D

29 sierpnia 2013 rok. Pamiętny dzień dla wszystkich
Directionerek. To właśnie tego dnia spełniły się ich najskrytsze
marzenia. To właśnie ten dzień zapamiętamy do końca życia. Ty też
tam byłam. Stałaś razem z moimi siostrami w tej kilkukilometrowej
kolejce po bilety. Ale zacznijmy od początku.
Każdego wieczoru, kładąc się spać rozmyślałaś jak to by było,
gdybyś spotkała chłopców. Jak byś się przy nich zachowała. Jaka
byłaby twoja reakcja i jak wyglądają na żywo. Te pytania przed długi
czas pozostawały bez odpowiedzi. Jednak w końcu przyszedł ten wymarzony
dzień, w którym miały się pojawić odpowiedzi na wszystkie te pytania.
29 sierpnia 2013 roku chłopcy mieli zawitać do Warszawy. Błagałaś
tatę, żeby cię tam zawiózł. Zgodził się tylko dlatego, żebyś dała
mu już spokój. Nie mogłaś uwierzyć, że nareszcie zobaczysz 1D na
żywo. Tyle godzin spędzonych przy komputerze tylko po to, by dowiedzieć
się co aktualnie robią chłopcy lub obejrzeć parę zdjęć. Do tego
wszystkiego jeszcze ta data… Na samą myśl co Polish Directioners
przygotują na koncercie miałaś motylki w brzuchu.
Musiałaś wstać wcześnie rano. Ale miałaś nadzieję, że będzie
warto. Za parę godzin spełnią się twoje najskrytsze marzenia. Marzenia
tysięcy ludzi w Polsce. Z tej całej ekscytacji zebrało ci się na
wymioty. Postanowiłaś się przespać.
Obudziłaś się jakieś 3 godziny później. Dotarliście właśnie
na miejsce. Gdy zobaczyłaś ten tłum ludzi czekających przed sceną to
zakręciło ci się w głowie. Nie miałaś szans na poznanie 1D przy tylu
ludziach. Każdej nocy wyobrażałaś sobie ten koncert. Idealny koncert
dla ciebie. Ten moment, gdy jasne światło padnie akurat na Ciebie, a
chłopcy poproszą cię na scenę. Głupie, co nie? Ale takie właśnie
było twoje marzenie. A teraz? Teraz stoisz przed sceną, za której za
niecałą godzinę mają pojawić się chłopcy. Chciałaś, aby ten
koncert, był najlepszym jakie przeżyłaś. Żebyś zapamiętała go do
końca życia. Żebyś na stare lata mogła usiąść w bujanym fotelu,
koło ciepłego kominka z gromadką wnuków wokół ciebie i TYM zdjęciem
w ręce. Żebyś mogła opowiedzieć im, że tego właśnie dnia spełniły
się twoje najskrytsze marzenia.
Sala już się zapełniła. Na scenę weszli chłopcy. Wszędzie tylko
pisk i płacz dziewczyn. Obejrzałaś się dookoła. Ty chyba jako jedyna
zachowałaś spokój. Może to dlatego, że nie docierało do ciebie
jeszcze co się dzieje? Chłopcy na żywo wyglądali bosko. Nagrałaś
mnóstwo wideo. W końcu przyszedł czas na niespodziankę od Polish
Directioners z okazji urodzin Liama. Chcieliśmy też podziękować im za
odwiedzenie nas. One Direction weszło ponownie na scenę. Zaczęła się
piosenka Moments. To właśnie w trakcie tej piosenki mieliśmy pokazać
nasz prezent. Ten piękny głos Liama doprowadzał Cię do łez. W końcu -
refren. Gdy tylko usłyszałyśmy słowa: „When he opens his arms
(…)” wszystkie dziewczyny podniosły do góry białe serduszka
przygotowane wcześniej, a na środku pojawił się ogromny plakat
chłopców na tle polskiej flagi. Na dole widniał napis: „Massive
thanks you and happy b-day Liam.”
Nagle cisza. Mikrofony ucichły, a muzyka przestala grać. Ta cisza
nie trwała długo. Głos zabrał Harry, wszyscy inni nie byli w stanie nic
wydusić ani słowa. Liam płakał. Mieliśmy nadzieję, że z radości.
Chłopacy gorąco nam podziękowali za tak miłą niespodziankę.
Powiedzieli, że to najmilsze, co kiedykolwiek dostali od fanów. Dodali
też, że zapamiętają tę chwilę to do końca życia i postarają się
jeszcze kiedyś nas odwiedzić. Niall cykną fotkę i od razu wstawił na
twittera. Co się dziwić, w końcu to Niall.
Reszta koncertu przebiegła wspaniale. Ubawiłaś się po wszystkie
czasy.
Miejmy nadzieję, że chłopcy dotrzymają obietnicy i wpadną do nas
niedługo.

8. Imagin z Liamem

Liam wyjechał w trasę po Europie. Znowu ostawił Cię na całe 6 miesięcy. Przyzwyczaiłaś się do tego, że praktycznie nie ma go w domu. Taka jest jego praca i trzeba się z tym pogodzić. Przed wyjazdem powierzył Ci swój największy skarb. Zostawił Ci pod opiekę swojego żółwia – Tommiego. Powiedział jak się masz nim zajmować i wytłumaczył wszystko z największą dokładnością. Zorganizował nawet specjalne spotkanie dla młodych rodziców z dziećmi. Co prawda, na tych zajęciach zajmowaliście się lalkami, ale jak to Liam powiedział: „Żółw to bardzo duża odpowiedzialność! Jest prawie jak dziecko”. Widziałaś jak bardzo zależy mu na tym wszystkim, więc zgodziłaś się zaopiekować małym gadem.
*2 tygodnie później*
Leżysz w łóżku z gorączką i katarem. Toniesz w zużytych chusteczkach i nie masz nikogo, kto by się Tobą zajął. Mama i reszta rodziny mieszka daleko od Was i nie opłacałyby się im przyjeżdżać. Nagle słyszysz, że dzwoni telefon. Leniwie zwlekasz się z łóżka i sprawdzasz kto dzwoni. Na ekranie pojawił się napis: LIAM ♥. Ucieszyłaś się bo miałaś nadzieję, że chociaż on zatroszczy się o to, jak się czujesz. Pospiesznie nacisnęłaś zieloną słuchawkę i przyłożyłaś telefon do ucha.
- Cześć kochanie. Nie mam za dużo czasu, dzwonię tylko, żeby się zapytać co tam u Tomma?
- U Tomma? Jakiego Tomma? Aaa.. U Tomma. No u Tomma dobrze. Słuchaj, ja nie mam czasu na rozmowę . Muszę go nakarmić.
Rozłączyłaś się. Zrobiło Ci się smutno, zawiodłaś się na nim, ale najgorsze było to, e dopiero teraz przypomniałaś sobie o żółwiu. Byłaś tak chora, że kompletnie o nim zapomniałaś. Żółwik leżał bezbronnie w swojej klatce, nie ruszał się ani nie oddychał. ([*] xD) Na szczęście nie przejęłaś się tym. W sklepie zoologicznym było 5 takich samych żółwi jak Tommi. Kupiłaś jednego i miałaś nadzieję, że Payne nic nie zauważy. Dziwnie się czułaś, ale nie chciałaś zawieść swojego chłopaka.
*2 miesiące później*
Leżysz przed telewizorem i znudzona przełączasz kanały. Nagle słyszysz, że ktoś wchodzi do domu. W drzwiach stanął Liam.
- Liam? Co ty tu robisz? Miałeś być dopiero za miesiąc.
- Wiem, ale się stęskniłem, więc postanowiłem przyjechać na parę dni.
- To wspaniale! Opowiadaj, jak tam trasa?
- Bardzo fajnie, ale powiedz mi lepiej, gdzie mój kochany Tommuś?
Popatrzałaś na niego, zrobiłaś minę, jakbyś była zła i wskazałaś palcem, gdzie jest żółw. Liam szybko pobiegł w wyznaczonym kierunku, a Ty tylko dodałaś:
- Ja też czuję się dobrze kochanie, dziękuję, że pytasz!

7. Imagin z Niallem

Chyba po emotkach w tekście, da się rozpoznać, że pisząc to miałam dobry humor. Chyba za dobry ;D

Jesteś z Niallem po ślubie. Dzisiaj jest wasza pierwsza rocznica. Z tej okazji Niall przygotował romantyczną kolację (coś jak to, tylko że zamiast Harrego jest Niall ^^  https://fbcdn-sphotos-a.akamaihd.net/hphotos-ak-snc6/181456_428661313823920_568899062_n.jpg   joke  ;D.) Ubrałaś się odświętnie a włosy spięłaś w fikuśnego koka. Szłaś po schodach powolnym krokiem zeszłaś na dół. Niall już tam czekał ubrany w garniak (xD). Usiedliście i przy muzyce w tle rozmawialiście. Wieczór upłynął wam całkiem miło. Gdy zjedliście usiedliście przed telewizorem i obejrzeliście jakiś wyciskacz łez (wybrany przez ciebie ^^). Z okazji rocznicy dostałaś od Nialla bluzkę. Ładna, podobała ci się. Ty nie wiedziałaś co mu kupić, więc wybrałaś zegarek (Simple, but effective :3) Dobiegała północ. Postanowiliście położyć się spać. (chyba nie muszę mówić, co się przez tę minioną noc stało, myślę, że każdy będzie wiedział o co chodzi c( ; ) Obudziłaś się rano rześka i wypoczęta. Już chciałaś się przytulić do twojego męża a tu nagle.. Bumm! Spadłaś z łóżka na podłogę. Dopiero po chwili przypomniało ci się, że Niall wyszedł do pracy i wróci dopiero wieczorem. No nic, trzeba ruszać dupę i coś robić. Przypomniało ci się o bluzce którą wczoraj dostałaś. Zdecydowałaś się ją przymierzyć. Poszłaś do łazienki, ale wyszłaś z niezadowoloną miną. Bluzka niestety jest za mała… Postawiłaś sprawę jasno: trzea iść na dietę. Od razu wiedziałaś, że Horanowi za bardzo ten pomysł się nie spodoba, ale jakoś musiałaś zrzucić zbędne kilogramy i zmieścić się w bluzkę. Przez cały dzień nic nie jadłaś. Wieczorem Niall wrócił z pracy. Przygotowywał coś w kuchni, a tobie na samą myśl ślinka leciała. Ale musiałaś się odchudzać. Horan zasiadł do stołu jak do uczty i zawołał cię na posiłek.
- [T.I.], CHODŹ JEŚĆ! – darł się z ustami napchanymi po brzegi.
- Niall, ja nie jem. Nie jestem głodna… – próbowałaś jakoś się wykręcić i przy tym nie martwić Nialla.
On jednak po mimo tego, że nie znaliście się dość długo, znał cię na wylot. Wiedział, że coś jest nie tak.
- [T.I.], co ci jest? CZY TY SIĘ ODCHUDZASZ ?!
- Niall, ja muszę!
- Nie rób tego. – protestował.
- Ale ja nie mieszczę się w bluzkę, którą dostałam wczoraj od ciebie. Jest taka ładna, a ja nie mogę jej założyć. Z resztą, już dawno chciałam zrzucić parę kilo.
- Pokarz mi tę bluzkę.
- Leży w łazience, na pralce – powiedziałaś z niechęcią. Nawet z grymasem na twarzy.
Niall poszedł na górę. Za chwilę wychodzi i śmieje się na cały dom.
- Z czego ty się tak śmiejesz?!
- hahahahahhaha, bo ja hahahahahaha , to ja kupiłem ci bluzkę o 2 rozmiary za małą! Hahahahaha!
- Ale jak to? – powiedziałaś, a humor od razu ci się poprawił.
- No zobacz sobie metkę. Ale nawet gdyby bluzka była w dobrym rozmiarze, nie odchudzaj się. Już nigdy więcej. Proszę. Twoje ciało jest idealne. Kocham cię taką, jaka jesteś. Wzdłuż i wszerz. Im więcej masz ciała, tym więcej do kochania dla wujka Horana! ^^
Odpowiedziałaś mu tylko gorącym pocałunkiem.

Mam nadzieję, że się podoba :)

6. Imagin z Louisem

Nie miałaś łatwego dzieciństwa. Twój tata pił. Co noc kładąc się w łóżku słyszałaś krzyk. Krzyk i rozpaczliwy płacz twojej mamy. W takich momentach modliłaś się, żeby to się kiedyś skończyło. Życzyłaś mu śmierci. Marzyłaś o tym, że gdy wstaniesz, to okaże się tylko złym snem. Tak nigdy się nie stało. Wstawałaś rano i wszystko zaczynało się od nowa. Twoja mama poza tobą nie miała nikogo innego. Wsparcie miała tylko w tobie. Postanowiłaś, że będziesz silna. Pokażesz mamie, że kobiety też mogą byś twarde. Niestety, nic to nie dawało… Byłaś tylko dzieckiem. Nie mogłaś zrobić nic więcej. Z dnia na dzień było coraz gorzej. Byłyście bite. 8 lat później odbył się pogrzeb. To dziwne, ale dopiero w tym dniu zaczęłaś doceniać twojego ojca. Pomimo tego, że pił. Pomimo tego, że was bił. Było ci go żal. Dopiero teraz zdałaś sobie sprawę, jak bardzo go potrzebowałaś. Jak bardzo potrzebowałaś ojca… Szkoda, że doceniłaś go dopiero po jego odejściu… Dziwne nie? Przez niego miałaś uraz do wszystkich mężczyzn. To przez niego bałaś się z kimś związać. Bałaś się, że znowu zacznie się wszystko od początku. Ale na szczęście w twoim życiu pojawił się on… Tylko on cię wspierał. Był inny niż reszta chłopców. Zdawał się wiedzieć, co czujesz. To jego wybrałaś. To on zdobył twoje serce. Dalej boisz się, że coś się stanie. Ale Lou nie dopuścił by do tego. Siedzisz w pokoju ze zdjęciem twoim, taty i mamy w ręce i wspominasz jak było kiedyś…. Kiedy jeszcze byliście jedną, wielką, szczęśliwą rodziną. Zanim zaczął się ten koszmar.
- [T.I.] jesteś już gotowa? Wszyscy goście czekają. Pan młody stoi przy ołtarzu, wszyscy się niecierpliwią.
- Tak mamo, już idę.
Wstałaś, postawiłaś zdjęcie na parapecie i w białej sukni ruszyłaś do taksówki, która miała zawieść cię pod kościół. Wiedziałaś, że to dobra decyzja. Najlepsza w twoim życiu. Dodarłaś na miejsce, ceremonia już się zaczęła. Miło było zobaczyć wszystkich członków rodziny. Ślub nie trwał długo. Po kościele ruszyliście do sali, w której miało odbyć się wesele. Wszyscy tańczyli do białego rana. Alkohol lał się litrami. Byłaś trochę zdenerwowana, bo nie lubisz widoku pijącego Lou. Wiedziałaś, że jest odpowiedzialny i nic się nie stanie, ale przed oczami miałaś ojca. Gdy goście zaczęli się zbierać, ktoś musiał ich odwieść. Louis pił najmniej, więc postanowił porozwozić ludzi do domów. Zrobił 2 partie i gości już nie było. Teraz zabrał ciebie i ruszyliście do swojego domu. Droga była pusta, bo był środek nocy. Wystarczył tylko ułamek sekundy. Nagle Louis stracił panowanie nad kierownicą. Czułaś tylko, jak auto się przechyla. Słyszałaś krzyk Louisa. Otworzyłaś oczy, a przed nimi ukazał ci się Lou z rozciętą głową, która leżała bezwładnie na kierownicy. I wszędzie była tylko krew. Pełno krwi. Później obudziłaś się w szpitalu. Nie wiedziałaś co się stało. Pamiętałaś tylko ten straszny widok leżącego Louisa.
- Przepraszam panią, mogę wiedzieć, co stało się z moim mężem?
- Nie mogę udzielać pani takiej informacji. Tym bardziej patrząc na to, w jakim jest pani stanie psychicznym – odpowiedziała położna, która przechodziła obok.
- Ale ja muszę wiedzieć, gdzie on jest! Niech mi ktoś to wyjaśni!!
- Pani mąż zmarł na miejscu z powodu wstrząsu mózgu – powiedziała położna, widząc jak bardzo chcesz odpowiedzi.
Po twoim policzku spłynęła łza. Za nią kolejna. I jeszcze jedna. Zrobiło ci się duszno i ciemno przed oczami. Najgorsza była dla ciebie świadomość, że Betty, którą nosiłaś pod swoim sercem już 3 tygodnie nigdy nie zobaczy swojego taty. Miałaś powiedzieć Louisowi tego wieczoru, ale nie zdążyłaś. Zupełnie tak, jak ty, kiedy byłaś jeszcze dzieckiem. Straciłyście go obie. Na zawsze.

5. Imagin z Zaynem

Krótki, ale jest xD Jutro powinien ukazać się jeszcze jeden. : )

W końcu postanawiasz zrobić generalne porządki w domu. Wchodzisz z odkurzaczem do pokoju i pełna zapału zabierasz się za sprzątanie. W tym czasie Zayn stoi przed lustrem już dobre 15 minut i spryskuje się tonami lakieru do włosów. Jesteś przyzwyczajona to tego widoku, więc nie dziwi cię to. Włączasz odkurzacz i bardzo dokładnie sprzątasz każdy zakamarek. Odsuwasz kanapę, żeby odkurzyć pod nią i za nią. Nagle zaczynasz przeraźliwie krzyczeć i uciekasz z pokoju. Zaniepokojony Zayn idzie sprawdzić, co się stało. Cała przerażona opowiadasz Zayn’owi co się stało.
- Bo tam… I on wtedy… Taki ogromny… Strasznie wyglądał!
- Ale w sensie, że co?
- No pająk!! Zabij go, zabij go, zabij go, zabij go terazz!!
- Dobrze, dobrze. Nie panikuj. Już idę.
Zayn wszedł do pokoju i zamknął za sobą drzwi. Po 5 minutach coś trzasło, a ze środka wydobył się straszliwy dźwięk. Zdenerwowany Zayn wybiegł z pokoju i zaczął się drzeć:
- Zabierz tego potwora! Boże, jaki on wielki!! Moje włosy! Układałem je całe pół godziny! On chciał mnie zjeść. W sumie to nie dziwię mu się. W końcu jestem taki apetyczny.
Zayn zaśmiał się tylko pod nosem i pobiegł do łazienki sprawdzić, czy wszystko jest w porządku z jego twarzą. Pokręciłaś pogardliwie głową i z kapciem z ręce ruszyłaś w czarną otchłań zabić nieproszonego gościa, który przebywał w waszym domu.